Blog

Koronawirus. Co to znaczy samoizolacja i jak wygląda w praktyce?

Koronawirus. Jak my się chronimy? W Oddech to Życie mieliśmy w swojej ofercie maski antysmogowe Cambridge oraz maski jednorazowe 3M, więc sprawą koronawirusa żyjemy od stycznia. To wtedy pojawiły się zapytania o coraz większe ilości masek, potem termometrów i kombinezonów. Dlatego też dość szybko zrozumiałam, że sprawa jest poważna i zaczęłam się zastanawiać jak najlepiej ochronić siebie i najbliższych. Nasz cel: Zdrowie osobiste

Chcemy w miarę możliwości, jak najdłużej nie musieć korzystać ze szpitali i przychodni, nie obciążać systemu zdrowia. Co robimy? Zebrałam poniżej parę punktów. Część pewnie już dla Was oczywista, część pewnie nadmiarowa, ale sporo przez ostatnie tygodnie czytałam o koronawirusie, tym, jak się przenosi i jak wyglądała izolacja w Chinach. Myślę, że teraz warto się wymieniać taką wiedzą. Nasze sposoby poniżej. Dodajcie coś od siebie.

 

Higiena w domu

Niby banalne, ale kiedy w domu ciągle się kręci parę osób, w tym dwie czterolatki, to zaostrzony reżim higieniczny nie jest sprawą prostą. Odkąd przeczytałam, że w Wuhan 80% zarażeń było w domach (jak sądzę szeroko pojętych, więc pewnie wielorodzinnych w budynkach mieszkalnych) to jeszcze bardziej zwracam na to uwagę.

Co robimy:

  • Myjemy ręce. Często. Również bez okazji.
  • Dezynfekujemy klamki, klucze, pilota do garażu, telefony, klawiatury, karty płatnicze, kurki i uchwyty szafy z płaszczami (klamki i kurki staramy się dwa razy dziennie, reszta parę razy dziennie i po każdym wyjściu z domu).
  • Wietrzymy
  • Pierzemy regularnie psią smycz (chciałabym codziennie, ale jeszcze się nie udaje).
  • Mamy w domu oczyszczacz powietrza IQAir, który jest praktycznie cały czas włączony. (Uważam, że w domu to ważne, ale nie niezbędne, o ile nie przyjmujemy gości.)
  • Jeśli macie jakikolwiek oczyszczacz powietrza – warto włączyć, pamiętając o konieczności regularnego wymieniania filtrów. O tym, jak oczyszczacze powietrza IQAir mogą pomóc w biurach i innych przestrzeniach piszemy TUTAJ

 

Izolacja społeczna

Nasze córki już od paru tygodni nie chodzą do przedszkola. Nie chodzimy z nimi na place zabaw. Na spacery chodzimy tylko do lasu albo na plażę. Koniecznie z dala od innych. Czasem spotykają się z innymi przedszkolakami online. Początki nie były  łatwe, ale są dwie, więc mają towarzystwo do zabawy i … kłótni 😉 .

EDIT: Niestety plaże i lasy już zamknięte w związku z czym spacery ograniczamy do minimum.

Gorzej było z nami.

  • Płyny do dezynfekcji mieliśmy w kieszeniach już parę tygodni temu.
  • Mój mąż już pod koniec stycznia jechał  na narty wyposażony w maseczki, jednak dopiero od początku marca przesiedliśmy się z pociągu i samolotu do samochodu.
  • Dziś uważam, że odbyliśmy o parę spotkań za dużo. Zwłaszcza spotkanie wspólnoty w ciasnym pokoiku mogliśmy sobie darować…
  • Już od blisko dwóch tygodni przenieśliśmy całe życie zawodowe i towarzyskie do sieci i spotkania robimy online.
  • Dość szybko zawiesiliśmy też siłownię, kosmetyczkę, fryzjera. (Tak, tak, nawet farby nie zdążyłam zrobić 😉 )
  • Na kawę już od jakiegoś czasu wychodzimy z termosem na ławkę w parku. Nawet na wynos nie korzystamy z kawiarni i restauracji.

Niestety trzeba uważać na spotkania z osobami, których zawód wymaga, że stykają się z wieloma ludźmi. Dlatego według mnie zaproszenie pani Fryzjerki, czy fizjoterapeuty do domu jest złym pomysłem. Niestety.

Czy jest łatwo? No jasne, że nie.

Walczymy o:

  • przestrzeń fizyczną (cichy kąt w domu z bliźniakami jest luksusem),
  • przepustowość sieci (dwie wideokonferencje online w tym samym czasie działają słabo),
  • wytłumaczenie dzieciom, że to, że jesteśmy w domu nie znaczy, że możemy się ciągle bawić.

Staramy się jak najrzadziej bywać w sklepach. Właśnie po to były zapasy. Skończyło nam się mleko i jajka, trudno. Chleb pieczemy sami, jogurt tez już robimy w domu. Następne zakupy planujemy w przyszłym tygodniu. Jeśli sklep jest zatłoczony – po prostu nie wchodzimy. Z komunikacji miejskiej, pociągów, samolotów nie korzystamy.

chleb domowej roboty

Uważność higieniczna

Nagle zrozumiałam sens szczegółowo opisanych procedur w szpitalach. Bez tego bardzo łatwo coś przeoczyć. Często się głowimy z mężem w jakiej kolejności wykonać wszystkie czynności, żeby miały sens.

  • Po powrocie ze spaceru z psem, czasem nawet cztery razy muszę umyć ręce! ( Po wejściu do domu, po przetarciu kluczy, po zdjęciu smyczy psu i jeden raz dodatkowo, jeśli w użyciu był telefon 😉
  • Zakupy robimy w małych osiedlowych sklepach w rękawiczkach jednorazowych, które zaraz potem wyrzucamy.
  • Maskę wielorazowego użytku (my mamy Cambridge) piorę ręcznie w gorącej wodzie z mydłem. Maskę jednorazową wyrzucam.
  • Wycieram uchwyt koszyka płynem do dezynfekcji.
  • Przygotowuję kartę płatniczą tak, żeby nie musieć dotykać portfela w sklepie.
  • Korzystamy z chusteczek higienicznych do otwierania drzwi wejściowych do klatki. Po użyciu chusteczkę wyrzucam.
  • Kurierów prosimy by przesyłki kurierskie zostawiali pod drzwiami.
  • Przesyłki rozpakowuję w rękawiczkach (nie wiadomo czy osoba pakująca nie chorowała). Karton zewnętrzny od razu wyrzucam. Towar w środku przecieram płynem do dezynfekcji. Jeśli się da, zostawiam za drzwiami na 24h.
  • Gdybym zamawiała teraz jedzenie online (ja jednak się na to nie zdecyduję), to na pewno bym wcześniej zapytała o rygor higieniczny jego przygotowania i transportu.
  • Buty zostawiamy za drzwiami wejściowymi.
  • Windy nie używamy. Jeśli nie da się tego uniknąć, to polecam ten filmik i sposób „na zapalniczkę” :

 

Zrozumienie przeciwnika

Do tej pory uważnie śledziłam rozwój wypadków. Teraz staje się to coraz bardziej przytłaczające i obciążające psychicznie. Dlatego staram się zaglądać raz dziennie i to tylko do paru sprawdzonych źródeł:

Macie jakieś linki warte polecenia?

Zadbać o formę i zdrowie psychiczne

Izolacja nie jest łatwa. Widzimy to już po paru dniach. I wiemy już, że żeby przetrwać, musimy dbać o formę. Zarówno fizyczną, jak i emocjonalną.

  • Jemy regularnie, gotujemy w domu.
  • Staramy się wcześnie chodzić spać.
  • Suplementujemy magnez, witaminę C i D.
  • Zapisaliśmy się na jogę online u naszych ulubionych: Yogamudra i Joga Sztuka Życia (Ćwiczymy pod biurkiem, z widokiem na kartony, z dziećmi kłócącymi się o kanapki w tle, ale jednak ćwiczymy – wiemy jakie to ważne).
  • Wychodzimy z psem i na spacer z dziećmi. To dużo daje.
  • Staramy się unikać obsesyjnych analiz, spędzać czas ze sobą i z dziećmi. Ja szyję na maszynie to, na co nigdy nie było czasu. Kupiłam puzzle z 1000 kawałków. Zaczynamy układać.
  • Paradoksalnie więzy z najbliższymi się zacieśniają. Dzwonimy do siebie regularnie. Jemy kolację z przyjaciółmi online. Te rozmowy jakoś pomagają radzić sobie ze stresem.
  • Dużo słuchamy muzyki.
  • Gdy mam gorszy dzień pozwalam sobie na łzy. Pozwalam sobie na te emocje, bo wiem, że to normalne i zdrowe. A sytuacja w jakiej się wszyscy znaleźliśmy jest nowa, trudna, stresująca. Staram się jednak nie zapadać w tych czarnych myślach zbyt długo.

Czy mamy gwarancję, że nie zachorujemy?

Oczywiście, że nie. My po prostu bardzo się staramy, żeby tego uniknąć. Mamy małe dzieci, starszych rodziców. Nie chcemy dodatkowego stresu i kontaktu ze szpitalem zakaźnym.

Jesteśmy w tym Wszyscy razem. I jedna jeszcze ważna rzecz, o której wg mnie powinniśmy pamiętać. Jeśli tylko możemy, wspierajmy tych, którym teraz trudniej pracować. Płaćmy za swoje ćwiczenia online, za porady i sesje coachingowe, treningi biznesowe, czy warsztaty dla dzieci. To ważna forma wsparcia.

Proszę napiszcie jakie są Wasze sposoby na bycie w domu, oswajanie sytuacji, bezpieczne zakupy? O czym jeszcze nie pomyśleliśmy? Jakie macie patenty na powroty do domu? Kurierów?

Dziś dzielenie się tą wiedzą jest szczególnie ważne i potrzebne.

Bądźcie zdrowi!

Komentarze

Dodaj komentarz